• Anna Zielińska

Słowniki online - na co zwracać uwagę i czego unikać

Wszyscy korzystamy ze słowników, to nieodłączny element nauki języka. A w dzisiejszych czasach jest to bajecznie proste - toniemy w ilości tłumaczy online i słowników tłumaczących na kilkanaście języków, we wszystkich możliwych konfiguracjach.

Niestety, nie wszystkie z nich są w 100% wiarygodnymi źródłami i - o ile pomóc nam mogą w przetłumaczeniu bardzo podstawowych określeń - to niestety przy bardziej skomplikowanych nie poradzą sobie już tak dobrze albo pokażą nam błędne tłumaczenia.


Zacznijmy od tych pozycji, które gorąco polecam:


Diki - dostępny online i jako aplikacja na telefon, naprawdę dobry słownik angielsko-polski, w którym rzadko kiedy zdarzają się błędy. Jego dodatkowym atutem jest m.in. możliwość odsłuchania wymowy, informacja o popularności danego wyrażenia, czy jest formalne, nieformalne, albo slangowe. Dodatkowo bardzo często sugeruje inne warianty danego słowa lub listę powiązanych określeń:



Cambridge Dictionary - świetna pozycja pod względem merytorycznym (Cambridge mówi samo za siebie), ale niestety w mojej opinii przegrywa z Diki pod względem przejrzystości i dostępności. Układ strony nie jest tak wygodny jak w przypadku powyżej, nie mówiąc już o aplikacji, która jest zupełnie nieintuicyjna. Cambridge Dictionary polecam, kiedy korzystamy z wersji angielsko-angielskiej, wtedy na pewno jest to dużo bardziej wartościowe narzędzie.



A gdyby tak zapytać Google? Brzmi jak niezbyt dobra rada, ale to teraz moje ulubione narzędzie. Mało kto wie, że kiedy w wyszukiwarkę Google wpiszemy np. "anticipate meaning" albo "anticipate dictionary/definition" pierwszym wynikiem nie będzie wcale link do słownika, ale fenomenalne zaprezentowanie słowa w ten oto sposób:


Kawał naprawdę świetnej roboty - angielska definicja, synonimy, różne znaczenia, możliwość przetłumaczenia na dowolny język, a w dalszej części informacje o pochodzeniu słowa i jego występowaniu w przeszłości. A wszystko to podpisane oksfordzkim źródłem, a więc z gwarancją jakości. Gorąco polecam korzystanie z tej opcji, szczególnie osobom już nieco bardziej biegłym językowo, które są w stanie bez problemu korzystać z wersji angielskiej słownika. Dla mnie to prawdziwy hit - wygrywa przejrzystością, dostępnością i ilością przydatnych informacji.


Online Collocation Dictionary - ostatnia rekomendacja to słownik uzupełniający, który dla wielu moich uczniów okazuje się nowością. Niedoceniane narzędzie, będące w stanie rozwiać bardzo wiele wątpliwości, jeśli chodzi o pewne konstrukcje. Często nie wiemy jakiego przyimka użyć albo jaki przymiotnik może być zastosowany w danym kontekście, albo po prostu nie znamy utartych kolokacji, które funkcjonują w języku. Słownik kolokacji rozwiąże wszystkie powyższe problemy, pokaże nam jakie połączenia słów występują w angielskim i są poprawne we wszystkich możliwych konfiguracjach:




A teraz kilka słów o tym, czego zdecydowanie NIE polecam:


Tłumacz Google - chociaż jakość Tłumacza Google znacząco się poprawiła i radzi sobie z tekstem naprawdę nieźle, to nadal zdarza mu się wiele przypadków, kiedy nie jest w stanie przetłumaczyć bardziej skomplikowanego wyrażenia, np. idiomu. Ponadto Tłumacza Google nie jest dobrym narzędziem na etapie nauki języka, kiedy np. nasz nauczyciel prosi nas o napisanie krótkiego tekstu. Mija się z celem tłumaczenie całych konstrukcji w tłumaczu online, nie uczy nas to budowania zdań w obcym języku, jego składni i cech charakterystycznych. Stanowczo odradzam, Tłumacz Google niech będzie deską ratunku tylko wtedy, kiedy potrzebujemy bardzo szybko coś przetłumaczyć, np. w pracy, a nie mamy zielonego pojęcia o co w tekście chodzi - absolutna ostateczność.


Przykład zdania, z którym Tłumacz Google sobie nie poradził -

my wiemy już, że through thick and thin to idiom - na dobre i na złe.



Context Reverso - chociaż podobnie jak Tłumacz Google wydaje się świetnym i łatwym w obsłudze narzędziem, bardzo często może okazać się zgubny. Podobnie jako Tłumacz Google radzi sobie dobrze, ale z podstawami. Przy bardziej skomplikowanych konstrukcjach tłumaczenie jest bardzo często błędne. Ponadto Context Reverso wyszukuje przykłady we wszystkich zasobach, bez weryfikacji, czy są one poprawne, czy błędne i takie też tłumaczenia nam podpowiada:


W propozycjach tłumaczenia frazy "zrób zdjęcie" pojawia nam się błędne tłumaczenie MAKE A PHOTO, które nie występuje w język angielskim.


Niestety, działa to też w druga stronę - czasem uczeń nie jest pewien, czy sformułowanie, które kojarzy jest poprawne, wpisuje je w Google (np. "make a photo słownik") i pierwszym wynikiem będzie tu właśnie Context Reverso, podający liczne przykłady takiego użycia tego wyrażenia:


Sprawia to, że uczeń zaprzestaje poszukiwań i utwierdza się w błędnym przekonaniu. Stąd też bardzo uczulam na Reverso i odradzam korzystanie z niego.




Mam nadzieję, że ten post okaże się dla Was przydatny i że znajdziecie słownik, który będzie najbardziej odpowiadał Waszym potrzebom i oczekiwaniom. Nauka angielskiego (a raczej każdego języka) jest świetną przygodą i warto mieć przy sobie narzędzia, które ułatwią nam ten proces.



Enjoy!

© Anna Zielińska 2020